W piątek, 10 listopada w kinie Świteź wystąpił znakomity gitarzysta z Australii Tim Mcmillan. Towarzyszyła mu niezwykle utalentowana skrzypaczka Rachel Snow. Duet z Antypodów świetnym występem zaskarbił sobie serca pajęczańskich słuchaczy.

W Australii Tim Mcmillan ma status jednego z najlepszych gitarzystów młodego pokolenia, ale i w Europie (także w Polsce) ma coraz większe grono fanów. Uwielbienie zawdzięcza specyficznej technice gry na gitarze. W jego dłoniach gitara staje się miniaturową orkiestrą. Podczas koncertu w Pajęcznie słychać było nie tylko melodię i akompaniament, ale także partie sekcji rytmicznej. Kciukiem prawej ręki Mcmillan wystukiwał partie basowe, a palcami wirtuozersko prowadził gitarę. Gitarowe momenty świetnie korespondowały z delikatnymi partiami skrzypiec w wykonaniu Rachel Snow. Tim Mcmillan słynie zarówno ze stylu gry jak i wielkiej serdeczności oraz otwartości w kontakcie z publicznością. W Pajęcznie Australijczyk co chwilę żartował i przekomarzał się ze swoją sceniczną partnerką. Jeżeli chodzi o repertuar to dominowały utwory z ostatnie płyty Hiraeth (Ecdysis, Caravan, Sleep Walk), ale nie zabrakło też zaskakujących coverów. Słuchacze w Pajęcznie mogli usłyszeć nowe wersje utworów Led Zeppelin, Jose Gonzalesa, Smashing Pumpkins,  a nawet Busta Rhymes. Licznie zgromadzona publiczność była zachwycona i dwukrotnie namawiała gitarzystę na bis. Po występie goście z Australii podpisywali płyty i chętnie pozowali do zdjęć. Od grudnia zespół wraca na długa trasę po Australii, ale artyści po niezwykle ciepłym przyjęciu zadeklarowali, że być może kiedyś wrócą do naszego miasta.  Poniżej relacja fotograficzna z wydarzenia (fot. W. Beśka)

 

 

Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij